O tym jak trudno wybrać tort dla kilkulatka wie chyba każda mama. Im bliżej urodzin pociechy tym więcej pytań niż odpowiedzi. Właśnie przed chwilą jeszcze sama stałam przed dylematem jaki tort wybrać na urodziny mojego wspaniałego dwuletniego człowieka. Najpierw miał być tort kupny, ale wierzcie mi nawet w Trójmieście ciężko znaleźć jest odpowiednie miejsce w którym warto byłoby taki zamówić. Taki to znaczy jaki? No właśnie dla mnie było ważne aby był całkiem naturalny bez cukru lub o obniżonej jego zawartości. Chociaż moje dziecko ma już za sobą pierwsze próby słodkich smaków, innych niż pochodzące z owoców 🙂 , to jednak stoję na stanowisku aby na razie pozostały one tylko sporadycznymi próbami, które mają stanowić jedynie element poznawczy świata. Skoro tak ciężko było znaleźć mi odpowiednie miejsce w którym wyprodukują to zaprojektowane w mojej głowie słodkie, lecz niskocukrowe bądź też bezcukrowe cudeńko to uznałam, że sama zrobię tort, który bez wyrzutów sumienia podam mojemu dziecku do zjedzenia w tym wyczekanym przez niego dniu. I zrobiłam!
Składał się tylko z dwóch elementów (nie licząc piernikowej dekoracji, która dodała kropki nad i , powodując szeroki uśmiech u mojego dziecka i liofilizowanej truskawki, która była dodatkową, naturalną ozdobą).
Pierwszy element to biszkopt genueński, do którego wykorzystałam 3 jaja w temperaturze pokojowej ubijane w mikserze na dużych obrotach przez ok. 12 minut razem z 60 gramami cukru kokosowego, który jest zdrowszą alternatywą dla cukru białego. 120 g mąki pszennej typu 450, a także 30 g masła rozpuszczonego i ostudzonego, który miesza się z ciastem na samym końcu. Nie bezpośrednio, trzeba przełożyć odrobinę ciasta do oddzielnej miseczki i wymieszać z masłem, a następnie połączyć delikatnie z resztą ciasta. Do biszkoptu genueńskiego nie używa się ani grama proszku do pieczenia. Mimo to dzięki długiemu, cierpliwemu ubijaniu jajek i ostrożnemu wmieszaniu w niego mąki ciasto na biszkopt staje się puszyste i dobrze napowietrzone.
Krem ze słodyczą banana na bazie mascarpone i śmietanki 36%. Do jego wykonania wykorzystałam 150 g śmietanki 36%, 125g mascarpone i 35 g liofilizowanego banana, którego dodatek sprawia, że krem nie ciemnieje. Mascarpone ze śmietanką miksowałam na niskich obrotach do momentu aż masa zaczęła stawać się gęstsza. Nie czekałam aż krem będzie całkiem sztywny. Doprowadziłam go do półpłynnej konsystencji i wtedy wsypałam sproszkowane banany liofilizowane, które dostaniecie w sklepie ze zdrową żywnością. Całość mieszałam już tylko szpatułką po to by osiągnąć naturalny, słodki a bez dodatku cukru krem o bardzo przyjemnej konsystencji i smaku. Po schłodzeniu krem nadaje się do pracy, jest bardzo stabilny, lecz odrobinę ciągnący jak świeży banan po zblendowaniu.
Wspomnę jeszcze, że tort był w wersji mini, formy do biszkoptu miały średnicę 12 i 8 cm.

